(10.05)
Dzisiejszy dzień obficie zakrapiany był adrenaliną i niestety nie było to spowodowane turystycznymi atrakcjami. N obudziła nas o 4:30 ogromnym płaczem. Była cała rozpalona i po chwili zaczęła bezsilnie lecieć z rąk. W takiej sytuacji pozostają dwie rzeczy. Skorzystanie z wykupionego ubezpieczenia i szukanie szpitala oraz telefon do zaufanej cioci E, która zawsze pomoże, o każdej dosłownie porze ;)
Trzeba przyznać, że ubezpieczenie PZU nas nie zawiodło. W szpitalu zapewniono nam tłumacza, a lekarz przepisał odpowiednie medykamenty. O dziwo leki (a także syrop dla N) specjalnie przyrządzane są na miejscu na potrzeby danego przypadku, a apteka to okienko, gdzie pani wydaje je według numerków.
Na szczęście wszystko wróciło do normy i walczymy jedynie z katarem. Jednak w trosce o N, dalszy plan wycieczki został mocno zmodyfikowany i będzie raczej stacjonarny. Dziś zamiast Norboribetsu zadowalamy się spacerami po parku.
Paper Craft Techniques – Distressing Paper!
-
Paper Craft Techniques – Distressing Paper Hey y’all – It’s Rebecca E
Parsons to share one of my favorite Paper Craft Techniques – Distressing
Paper! We ...


0 comments:
Post a Comment